43 lata temu, naukowcy wrzucali gophers na wulkan. Dziś, są to małe bohaterstwo.

  • Nowa badawcza analiza ujawnia, że nietypowa interwencja ekologiczna nadal przynosi korzyści 43 lata później.
  • Po wybuchu wulkanu Mount St. Helens w 1980 roku, który zniszczył lokalne środowisko, naukowcy uwolnili kilka wiewiórek na niektórych obszarach, licząc, że one rozproszą bakterie i grzyby.
  • Te odkryte grzyby, zwłaszcza rodzaj znany jako grzyby mikoryzowe, stworzyły społeczność mikroorganizmów, która umożliwiła roślinom lepsze pozyskiwanie i retencję składników odżywczych.

Prawdopodobnie byłoby dość niepokojące, dowiedzieć się, że na początku lat 80., naukowcy zdecydowali się umieścić grupę wiewiórek na miejscu wybuchu wulkanu. Ale nie martw się, nie jest tak źle, jak się wydaje.

W rzeczywistości, według raportu Uniwersytetu Kalifornijskiego, ten konkretny kontakt między wiewiórkami a wulkanem okazał się tak pozytywny, że jego skutki są odczuwalne nawet 43 lata później.

To zaczyna się od erupcji Mount St. Helens w maju 1980 roku. Była to najbardziej destrukcyjne wydarzenie wojenne w historii Stanów Zjednoczonych, w którym zginęło 57 osób i spowodowało ogromne szkody dla środowiska. Stając w obliczu zniszczenia, które zajmie lokalnemu środowisku znaczący czas na odzyskanie, naukowcy byli otwarci na nietypowe pomysły, które mogły przyspieszyć ten proces. Więc zrobili to, co rozsądna osoba by zrobiła, i wrzucili kilka wiewiórek do sprawy. Dosłownie.

Konkretnie, jak opisano w raporcie Uniwersytetu Kalifornijskiego, pomysł brzmiał: „wykopując korzystne bakterie i grzyby wiewiórki mogą pomóc w regeneracji utraconego życia roślin i zwierząt na górze”. W maju 1983 roku, trzy lata po katastrofalnej erupcji Mount St. Helens, naukowcy to właśnie zrobili. Zebrały kilka wiewiórek, zabrały je na miejsce erupcji i pozwoliły im robić to, co wiewiórki robią.

„Często są uważane za szkodniki”, zauważa Michael Allen, mikrobiolog z UC Riverside, „ale uważaliśmy, że będą przenosić stary grunt na powierzchnię, a tam nastąpi odbudowa”.

Przed wprowadzeniem gopod, tylko około kilkadziesiąt roślin zostało zgłoszonych jako wyrastające z płyt z lawy, które wybuch wulkan Mount St. Helens zamienił teren. Ale sześć lat po wprowadzeniu gopod na dwa konkretne obszary z lawy przez jeden dzień „wystąpiło 40 000 roślin”. W międzyczasie, obszar wokół tych obszarów, który nie był dotknięty przez gopy, nadal był pusty.

Aby zobaczyć te zmiany sześć lat później, było imponujące, ale nikt nie mógł sobie wyobrazić, że korzyści z tego jednego dnia interwencji gopodów wciąż można było obserwować dziesiątki lat później. Ale to właśnie wskazuje artykuł opublikowany w czasopiśmie Frontiers na początku tego miesiąca. Po czterdziestu latach, zauważył artykuł, społeczność mikroorganizmów, w tym grzyby mikoryzowe, nadal umożliwiają roślinom w tym obszarze rozwój.

„Te drzewa mają własne grzyby mikoryzowe, które pobierały składniki od opadłych igieł i pomagały w szybkim odrastaniu drzew”, powiedziała Emma Aronson, współautorka artykułu, o znaczeniu grzybów, „Drzewa niemal natychmiast odrosły w niektórych miejscach. Nie zginęły, jak wszyscy myśleli”.

Naturalnie, jednym z wniosków z tego artykułu jest, jak podsumowuje mycolog Uniwersytetu Connecticut, Mia Maltz, że „nie możemy ignorować wzajemnej zależności wszystkich rzeczy w przyrodzie, zwłaszcza tych, których nie widzimy, takich jak mikroorganizmy i grzyby.”

Ratownik zorganizowanej pomocy zszokowany po tym, jak bohaterski pies odkrył „morskie odchody”: „Byłem oszołomiony”

The Cool Down

Jak śledzić satelitę szpiegowski |Euronews Tech Talks

Euronews

Naukowcy wykorzystują małe pęchy gazu, aby ujawnić historię Ziemi

Popular Mechanics

Poznajcie roślinę, która ogrzewa się zimą. Wskazówka: Przypomina ona zapach rozkładającego się mięsa

Forbes – autor

Ale, gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, wystarczy spróbować „rozwiązać” problem, dodając do niego kilka „gopherów” i zobaczyć, czy to coś da. Może to zadziała!

Może Cię również zainteresować