Hiperseń: co to jest ta niezdiagnozowana choroba, również nazywana „pajęczym snem”?

29-letnia kobieta w wywiadzie dla gazety Nice-Matin opowiada o „sennej drzemce”, czyli chorobie, która znacząco utrudnia codzienne funkcjonowanie.

Wielu ludzi ma trudności z opuszczeniem ram Morfeusza, gdy dzwoni budzik. Jednak dla niektórych, to prawdziwe męki. Tak jest z Angélique, 29-letnią matką, która ujawnia w artykułach Nice-Matin.

Idiopatyczna nadmierna senność, znana również jako „senna drzemka”, to choroba neurologiczna charakteryzująca się nadmierną sennością w ciągu dnia. Pomimo, że czas snu może być czasem bardzo długi (nawet do 17 godzin, w przypadku Angélique), osoby cierpiące na tę chorobę mają duże trudności z przebudzeniem się rano i pozostaniem w pełni czujnym.

WIDEO – Dr Christian Recchia: „Ostrzegam, jako lekarz, istnieje konsekwencja Covid, o której nikt nie mówi”

Młoda kobieta wyjaśnia, że potrzebowała dużo czasu, aby nadać nazwę swojej chorobie: „Kiedy to się zdarza, nie rozumiemy, co się dzieje”, mówi. Na szczęście dla niej, neurolog, który ją leczył w związku z przewlekłymi i rozproszonymi bólami, które występowały jednocześnie z jej zaburzeniami snu, szybko potraktował jej problemy poważnie i skierował ją do specjalisty.

Choroba na całe życie

Diagnoza jest skomplikowana: po wykluczeniu innych potencjalnych przyczyn senności, opiera się na nagraniu jednej nocy snu, a następnie na iteracyjnych testach latencji zasypiania (TILE), jak szczegółowo opisuje Orpha.net, portal poświęcony rzadkim chorobom i lekom orfaniowym. „Znalezienie nazwy było ulgą”, podkreśla. „Ale jednocześnie stało się źródłem niepokoju, gdy odkryłam, że to zaburzenie towarzyszy mi przez całe życie.”

Przypadki spontanicznej remisji są rzeczywiście bardzo rzadkie, a leczenie, które opiera się na stymulantach, nie jest lecznicze. Angélique dzisiaj jest zmuszona do krótkich, odprężających drzemek. Długie noce spania nie poprawiają jej senności w ciągu dnia, a ona zmaga się z problemami koncentracji. Angélique, matka 9-letniego chłopca, którego wychowuje sama, nauczyła się zaakceptować swój problem i żyć z nim. „Kiedy był jeszcze bardzo mały, jedną z moich największych obaw, kiedy jeździliśmy razem komunikacją publiczną, było to, że zasnę i on się zgubi, zostawiony sam, mówi. Od tamtej pory, znormaliłam ten niebezpieczeństwo, nauczyłam się mu zaufać… I on w pełni zdaje sobie sprawę, że jego mama cierpi na bezsenność, jak sam to nazywa.”

Ten artykuł może również zainteresować: