Lauren Boebert krytykuje Tony’ego Gonzalesa, który został skandaliowany, oraz kolegów z GOP, którzy głosowali przeciwko ustawie o transparentności w kwestii nadużyć seksualnych.

Reprezentantka z Kolorado, Lauren Boebert, krytyzowała w piątek również innych republikan, w tym reprezentanta z Teksasu, Tony Gonzalesa, po tym, jak Izba głosowała w sprawie zablokowania propozycji, która uczyniłaby zapisy z dochodzeń dotyczących seksualnego nadużycia i nękania publicznymi.

Izba zdecydowanie podjęła decyzję o zablokowaniu rezolucji, z stanu South Carolina. Członkowie Izby głosowali 357-65, aby skierować tę propozycję do Komitetu Etyki Izby.

Rozwiązanie wymagało opublikowania raportów dotyczących nadużyć lub oskarżeń o molestowanie, które dotyczą członków Kongresu i ich pracowników, przy jednoczesnym zachowaniu poufności tożsamości ofiar.

Rep. Lauren Boebert potępiła swoich kolegów za głosowanie przeciwko propozycji, która uczyniłaby rejestry przypadków seksualnego nadużycia i molestowania w Kongresie publicznymi, nazywając tę decyzję „absolutnie odrażającą” (Getty Images)

W wywiadzie dla Newsmax, Boebert oskarżyła ustawodawców, którzy sprzeciwili się tej propozycji, o ukrywanie kolegów przed kontrolą. Podczas wywiadu z prowadzącym Robem Finnerty, wyraziła swoje potępienie w sposób bezpośredni.

„To jest absolutnie odrażające, aby ktokolwiek głosował przeciwko temu” – powiedziała Boebert.

Boebert zwróciła również uwagę na innego republikanina Gonzalesa, który sprzeciwiał się tej propozycji, przedstawiając głosowanie jako część szerszego wysiłku, mającego na celu uniknięcie publicznej kontroli nad oskarżeniami dotyczącymi nadużyć w Kongresie.

„Kilka tygodni temu zażądałam, aby Tony Gonzalez zrezygnował, a także wywieram presję na nasze kierownictwo, aby wzywali go do zawieszenia kampanii, co się dzisiaj stało” – powiedziała.

Pomimo swojego gniewu, Boebert podkreśliła, że jej gniew nie dotyczy konkretnego przypadku nadużycia.

„Ja osobiście nie znam nikogo, kto potrzebowałby ujawnienia informacji o nieodpowiednich relacjach z pracownikami. Ale w tej sytuacji, to musi zostać ujawnione.”

Opisała głosowanie w Izbie Reprezentantów jako jedną z najbardziej szokujących rzeczy, które widziała od swoich współpracowników.

„To jest jedna z najbardziej niedorzecznych rzeczy, które poznałam,” powiedziała Boebert. „I uważam, że to było jedno z najbardziej tchórzliwych głosowań, które widziałam od moich współpracowników.”

Boebert również odrzuciła argumenty, że publikacja raportów dotyczących etyki zaszkodziłaby ofiarom, zauważając, że propozycja zawierała środki ostrożności, aby chronić ich tożsamość.

„Oczywiście, to chroniło ofiary,” powiedziała. „To jest jeden z sposobów, w jaki próbowali ukryć te seksualne nadużycia, popełnione przez członków Kongresu.”

Głosowanie w Izbie Reprezentantów przyciągnęło uwagę, ponieważ wielu z tych samych legislatorów wcześniej popierało ustawodawstwo wzywające do ujawnienia dokumentów związanych z skazanym przestępcą seksualnym Jeffrey Epstein.

Krytycy decyzji argumentują, że kontrast pokazuje chęć ustawodawców do żądania przejrzystości w przypadkach poza administracją, jednocześnie opierając się przed ujawnianiem informacji dotyczących obecnych członków Kongresu.

Rep. Tony Gonzales, R-Texas, przemawia podczas konferencji prasowej w lutym, miesiąc przed wycofaniem się z wyborów (The San Antonio Express-News)

Rep. Tim Burchett, który również poparł ustawę, również przemawiał w Newsmax, twierdząc, że silna opozycja pokazuje, że ustawodawcy chronią się nawzajem. Oskarżył przywódców partii o to, że instruują członków, aby nie głosowali za tymi przepisami, i stwierdził, że spór dotyczy przejrzystości, a nie prawa.

Burchett zwrócił uwagę, że wielu ustawodawców, którzy opozycji, poparli Ustawę o przejrzystości w sprawie „Epstein Files”.

„Skierowują palce na Epsteina, a jednocześnie nie patrzą w siebie”, powiedział, krytykując niespójność w podejściu Kongresu do przejrzystości.

Dodał, że społeczeństwo ma prawo wiedzieć, jak środki finansowane z podatków są wykorzystywane do rozstrzygania sporów dotyczących molestowania w Kongresie.

„Istnieje fundusz awaryjny. I zostało wydanych ponad 17 milionów dolarów z publicznych środków – z pieniędzy podatników – na spłatę osób, które były zaangażowane w molestowanie w miejscu pracy, molestowanie seksualne i inne sprawy”, powiedział Burchett, podkreślając związane z tym finansowe i etyczne aspekty.