Mieszkańcy Teheranu utrzymują iluzję normalności w obliczu zniszczeń
Na moment Teheran przypominał miasto w spokoju, z odgłosami ptaków, biegaczami i spokojnymi widokami na górę Alborz pokrytą śniegiem w oddali. Potem rozległ się dźwięk kolejnej eksplozji.
Tydzień temu, ataki USA i Izraela zabiły najwyższego przywódcę Iranu, ajatollę Ali Khamenei’ego, zburzyły życie mieszkańców i przekształciły ulice miasta w pole bitwy.
Na zachodzie Teheranu, blok należący do sił bezpieczeństwa został zniszczony, a cała okoliczna okolica była zalana gruzem.
Niezwykle, zielony wjazd i ogrodzenie otaczające teren pozostały nienaruszonymi.
Żaden z nich nie był zaskoczony wojną, a niewielu wierzyło, że rozmowy nuklearne, które wtedy toczyły się między Iranem a USA, zapobiegną jej.
Atak w środku dnia na centrum energetyczne kraju był jednak szokiem.
Nastąpiły chaotyczne sceny, w których panicznie uciekali przechodnie, rodzice starali się zabrać swoje dzieci ze szkoły, tworzyły się kolejki w piekarniach, a ruch był niekończony.
Tydzień później, hałas i energia ustały, ustępując miejsca rzadkiej, niepokojącej ciszy w stolicy, która zwykle tętni życiem dzięki 10 milionom mieszkańców.
Miasto od czasu do czasu otrzymuje kilka godzin spokoju, zanim kolejna seria wybuchów rozrywa powietrze.
- Chmury grzybowe –
Kolejny blok, tym razem w centrum miasta, został również zniszczony.
Mężczyźni stawiali straż, a niektórzy z nich byli uzbrojeni, pomimo swojego młodego wieku.
Wybuch był wystarczająco potężny, aby wywołać chaos w pobliskiej szkole podstawowej, rozbijając okna i pokrywając plac zabaw kamieniami i gruzem.
Pył pokrył szereg motocykli zaparkowanych w pobliżu.
W innym sąsiedztwie przetrwał jedynie stalowy szkielet zniszczonego budynku, nadal podtrzymujący ogromną antenę na dachu.
Mieszkańcy zajęli się sprzątaniem gruzu i odzyskiwaniem kilku przedmiotów.
Załadowali do zniszczonych, niebieskich pickup trucków, w charakterystycznym dla lokalnej marki Zamyad, z lat 60., odzyskiwane sofy i sprzęt domowy.
Na horyzoncie, kolejny czarny chmurkowy chmura wznosiła się ku niebu.
- ’Wojna Ramadanu’ –
W pierwszych dniach wojny, Teheran mógł wydawać się miastem-cmentarzem.
Jednak ludzie ponownie wychodzili na zewnątrz: ojciec spacerujący z córką na hulajnodze, dzieci bawiące się piłką, lub miejscowi, którzy opiekowali się w parku.
Biegacze i rowerzyści wznowili ćwiczenia. Więcej sklepów ponownie otworzyło.
Jednak iluzja normalności jest powierzchowna.
Wzdłuż głównych dróg, uzbrojeni mężczyźni w zwykłej odzieży i inni w mundurach i kamizelkach kuloodpornych, sprawdzali losowe samochody na punktach kontrolnych.
Blokady powodowały korki na alejach, gdzie inny ruch był w większości ograniczony do hulajnóg i rowerzystów dostawczych.
Auta z pancerną ochroną pojawiły się w stanie najwyższej gotowości, jedno z nich eksponowało flagę Republiki Islamskiej.
W czasie modlitw, uzbrojeni Rewolucyjni Strażnicy sprawdzali wiernych, gdy ci wchodzili do meczetu.
Tydzień po jego śmierci, plakaty i transparenty z wizerunkiem Khameneia były wszędzie na ulicach.
Niektóre ściany miały portrety w stylu street art, uhonorowane jego pamięć, które pojawiły się w ostatnich dniach.
W lokalnym sklepie spożywczym, jeden pracownik z niepokojem śledził najnowsze informacje, które stacja telewizyjna nazwała „Wojną Ramadanu” na Bliskim Wschodzie.
bur/tgb/dcp